Michał Spisak 1914-1965

25 kwietnia 2000
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Zdjęcie autorstwa B. J. Dorysa – dzięki uprzejmości Macieja Gadaczka

Jeśli komukolwiek jeden takt,
jedna sekunda mojej muzyki sprawi przyjemność, to już jest dla mnie wielkie szczęście.
(z listu do Seweryna Różyckiego)
Michał Spisak 1914-1965

Całe jego krótkie życie było świadectwem zwycięstwa ewangelicznego ochoczego ducha nad mdłym ciałem. Niedowład nóg, doznany po paraliżu dziecięcym, przezwyciężyła bezgraniczna pasja do muzyki, tak silnie, że jako student Śląskiego Konserwatorium w klasie skrzypiec Józefa Cetnera mógł wykonywać nawet tak trudne utwory, jak Mity Karola Szymanowskiego, a w klasie kompozycji Aleksandra Brachockiego przekroczyć obowiązujący plan studiów o kilkadziesiąt pozycji i w roku 1937 uzyskać dyplom z odznaczeniem. W ślad za tym Śląskie Towarzystwo Muzyczne ufundowało mu, jako najzdolniejszemu absolwentowi Śląskiego Konserwatorium, stypendium na dalsze studia kompozytorskie w Paryżu.

Tam przyjęła go do swej klasy Nadia Boulanger – niezwykła postać o wyjątkowej wiedzy muzycznej, szerokich horyzontach intelektualnych i rzadko spotykanym talencie pedagogicznym, przed którą skłaniali głowy najwybitniejsi kompozytorzy epoki. Spotkanie z nią było dla niego szczególnie szczęśliwym przypadkiem losu. To właśnie ona, poznawszy się na jego talencie już od pierwszych spotkań, uznała go za swego ulubionego ucznia, dyrygowała jego pierwszymi paryskimi utworami, często demonstrowała je na swoich wykładach, przyczyniła się do przedłużenia stypendium francuskiego, ukazała mu wszystkie uroki muzyki Strawińskiego, wreszcie – obdarzając niemal matczynymi uczuciami – utrzymywała z nim bliski kontakt do końca życia.

Znalazłszy się we Francji jako 23-letni młodzieniec, Spisak aktywnie włączył się w działalność Stowarzyszenia Młodych Muzyków Polaków. Nie przypuszczał jednak, że wybuch wojny w roku 1939 zatrzyma go w tym kraju jako w drugiej ojczyźnie, a Paryż stanie się miejscem działań twórczych do końca życia. Tam powstały niemal wszystkie z kilkudziesięciu jego dzieł – symfonicznych, kameralnych i solowych.
Już w pierwszych latach po wojnie utwory Spisaka skomponowane podczas jej trwania zaczęły pojawiać się na estradach europejskich, a wykonywane w kraju wzbudzały sensację – także dlatego, że ich autor był dotąd w swojej ojczyźnie nieznany – zjednując mu opinię jednego z najbardziej interesujących spośród polskich kompozytorów młodego pokolenia. Triumfalny pochód odbyły przez nasze estrady takie utwory, jak żywiołowa Toccata na orkiestrę i Suita na orkiestrę smyczkową – prezentowana podczas licznych tournée koncertowych w repertuarze dyrygenckim znakomitego Pawła Kleckiego i Jana Krenza – zapalonego entuzjasty muzyki Spisaka. Symfonię concertante nr 1 natychmiast prawykonał w Katowicach wielki Grzegorz Fitelberg, sięgając następnie po Divertimento, nazwane także przez kompozytora Muzyką lekką nr 1. Dwa dzieła na instrumenty dęte: Trio i Kwintet są wykonywane do dziś chyba na całym świecie, jako przykład świetnej muzyki kameralnej, a jego doskonały Koncert na fagot i orkiestrę cieszy się wciąż najwyższym uznaniem wśród wirtuozów tego instrumentu – podobnie zresztą jak Concertino na puzon i orkiestrę. Z myślą o znakomitej skrzypaczce Eugenii Umińskiej jako o pierwszej wykonawczyni powstała Sonata na skrzypce i orkiestrę – jedno z największych dzieł Michała Spisaka, zasługujących na wpisanie złotymi zgłoskami do rejestru polskiej wirtuozowskiej literatury skrzypcowej. Do tego rejestru niewątpliwie pretenduje Suita na dwoje skrzypiec dedykowana dwóm damom wiolinistyki polskiej –Eugenii Umińskiej i Irenie Dubiskiej.

Zdjęcia pochodzą z monografii Michał Spisak 1914-1965 prof. dr. hab. Leona Markiewicza.

Trudno tu wymienić wszystkie z kilkudziesięciu dzieł Spisaka. Wskażmy więc także na jego najbardziej spektakularne sukcesy kompozytorskie. Do nich należą m.in. nagrody uzyskiwane na międzynarodowych konkursach. Oto w 1953 r. na Konkursie im. Królowej Elżbiety w Brukseli Grand Prix przyznano Serenadzie na orkiestrę skomponowanej jeszcze w 1939 roku. Dwa lata później na konkursie na nowy Oficjalny Hymn Olimpijski – znów Grand Prix! (i to jako jedyna nagroda spośród nadesłanych 392 kompozycji). Uroczyste wykonania spisakowskiego Hymnu Olimpijskiego na chór mieszany i orkiestrę do słów ody Pindara odbywały się z wielkim rozgłosem kilkakrotnie: w 1955 r. na 50. sesji MKOl w Paryżu, następnie na Igrzyskach Śródziemnomorskich w Barcelonie, na VII Igrzyskach w Cortina d’Ampezzo i w 1956 r. podczas XVI Olimpiady w Melbourne i w Sztokholmie. Hymn rozpowszechniono także w nagraniu płytowym. W 1957 r. ponowny udział w Konkursie im. Królowej Elżbiety w Brukseli przyniósł mu – w konkurencji 237 utworów z 38 państw – Premier Grand Prix za Concerto giocoso per orchestra da camera. To doskonałe dzieło jest do dziś najbardziej reprezentatywne dla stylu Spisaka.

I jeszcze polskie nagrody:

  • Wyróżnienie (jako jedyne – nagród nie było) za Improvisazione per violino e pianoforte na II Międzynarodowym Konkursie Kompozytorskim im. H. Wieniawskiego w Poznaniu w 1963 r. oraz – jako szczególne przejawy uznania ze strony kolegów ze Związku Kompozytorów Polskich, którego był aktywnym członkiem;
  • Nagroda Muzyczna ZKP przyznana w 1964 r. za twórczość muzyczną oraz za zasługi dla współczesnej muzyki polskiej;
  • Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski przyznany na wniosek ZKP przez Radę Państwa.

Jaka jest muzyka Michała Spisaka? Spełnia ona wszystkie cechy znamionujące tzw. neoklasycyzm francuski, które Spisak przejął od Nadii Boulanger preferującej dbałość o doskonałość warsztatu twórczego z troską o zwięzłość i przejrzystość formy, z unikaniem nadmiaru rozwlekłej uczuciowości właściwej romantykom XIX-wiecznym. Jest więc jego muzyka łatwo rozpoznawalna z emanującej z niej energii, wynikłej ze spontanicznej akcji muzycznej, nasyconej wartkością przebiegu poszczególnych wątków muzycznych, kipiącej potoczystością naelektryzowanej rytmiki potęgowanej impulsywną motoryką, urozmaicaną nagłymi, wręcz perkusyjnymi akcentami i kontrastami dynamicznymi, wyrazistą paletą ostrych brzmień harmonicznych i pełnych blasku barw orkiestrowych przy przejrzystości faktury instrumentalnej. Dla słuchaczy te cechy łączą się z dominującymi nastrojami radości, pogody, pozytywnej energii i optymizmu. Wobec nich wolne, liryczne części utworów Spisaka działają jako pożądane chwile błogiego spokoju, wytchnienia czy przelotnej zadumy.

Znamienne jest to, że w jego muzyce nie ma miejsca na pesymizm, jaki w życiu codziennym ogarniał go wraz z postępującym kalectwem i coraz słabszą kondycją zdrowotną. Komponując, nie poszukiwał oryginalności za wszelką cenę – świadczy o tym zresztą jakże szczera wypowiedź użyta jako motto do niniejszego eseju. Do końca był wierny raz obranemu stylowi, który w historii muzyki – łącząc tradycje barokowe z klasycyzmem wiedeńskim – miał swoje apogeum we Francji w okresie międzywojennym. I choć po wojnie młoda generacja kompozytorów reprezentowała już zupełnie nowe kierunki, Spisak świadomie nie poszedł w jej ślady. Ale jego utwory nigdy nie zyskały miana konserwatywnych. Przeciwnie – w konfrontacji z wręcz rewolucyjnymi demonstracjami estetycznymi i technicznymi wychodziły zawsze i wychodzą do dziś zwycięsko, niezmiennie zyskując uznanie zarówno tradycjonalistów, jak i zwolenników postępu w muzyce. Na takie uznanie zasługiwał zawsze tylko ten kompozytor, który w swych dziełach dawał dowód godnej podziwu wierności własnym ideałom estetycznym i najdalej posuniętej uczciwości twórczej. Takim niewątpliwie był i pozostaje dziś dla nas Michał Spisak.

prof. dr hab. Leon Markiewicz

Pozostałe newsy